W dzisiejszych czasach ludzie chorują na świńską grypę czy wirus Zika na całym świecie, a wirus Ebola cofa się, podczas gdy my oczekujemy jego następnej epidemii. Choroby występują naturalnie, ale od czasu II wojny światowej, rządy wydały miliardy na spożytkowanie różnych wirusów w celach militarnych, które można stosować równolegle do zwykłych odmian chorób, ponadto są jeszcze przetrwalniki starych bakterii takich jak wąglik i ospa, czy wagony kolejowe wyładowane gazami bojowymi

W czasach, gdy jednym z wielu typów broni jest chemia i biologia, zakład “badań medycznych” taki jaki znajduje się w Tbilisi, jest prawie dokładnie taki sam, jak pełnoprawny zakład produkcji broni biologicznej. Wystarczyłoby w tym celu wykorzystać część ośrodka badawczego, lub kilka tajnych laboratoriów z podziemnymi lub dobudowanymi zakładami produkcyjnymi, które można łatwo ukryć. Sposób, w jaki odróżnia się jeden od drugiego, polega na analizie planów, protokołów bezpieczeństwa i budżetu. Następnie należy przyjrzeć się zarządzaniu obiektem, jego historii i sprawdzić, nad jakimi chorobami “pracuje”.

To z czym mamy do czynienia w Tbilisi, jest jasne jak słońce. Ta kosztująca 30 milionów dolarów placówka, w rzeczywistości kosztowała ponad 100 milionów dolarów. Zawiera się ona w sieci tajnych laboratoriów i zamkniętych obszarów i jest chroniona przez bardzo restrykcyjne protokoły bezpieczeństwa – została stworzona przez naukowców, ale teraz jest zarządzana przez tajną policję. Następnie mamy jej swoistą historię: dowody wskazujące na chorych pracowników oraz wybuchy epidemii “badanych tam chorób”, ponieważ bakterie, które je wywołują, są rozprzestrzeniane w całym regionie.

Mamy tu również historię tureckich i ukraińskich pracowników ochrony, którzy traktują laboratorium Lugar jak dom towarowy, by służyć swoim klientom-terrorystom w Syrii i Iraku. Wydaje się również, że nigdy nie napisano na podstawie prac w nim prowadzonych, ani jednego recenzowanego, akademickiego artykułu naukowego, ale mimo to, może ono kontynuować pracę bez względu na to.

Mamy również kopie planów.

Ataki gazem trującym w Syrii, grypa w Rosji, na Ukrainie i w Gruzji oraz tajny zakład badań biologicznych w Tbilisi w Gruzji

Niektóre rzeczy są najlepiej wytłumaczone przy pomocy najświeższych informacji, jakie widzieliśmy w najnowszej historii Gruzji i jej laboratoriach z bronią biologiczną, która przez wiele lat była intensywnie omawiana w publikacjach internetowych New Eastern Outlook (NEO) i Veterans Today (VT). Ilekroć ma miejsce zwyczajowe zaprzeczenia ambasady amerykańskiej i rządu gruzińskiego odnośnie wydarzeń związanych z trwającym tam procederem, pojawiają się kolejne rewelacje, które rzuca jeszcze więcej wątpliwości na to, co robi to laboratorium i w jakim celu.

Dwa tygodnie temu dziennikarz Jeffrey Silverman, szef VT w Tbilisi, udzielił wywiadu gruzińskiej prasie, w którym zarzucał, że pracownicy tego amerykańskiego laboratorium zostali zakażeni i trafili do szpitala. Potwierdzają to już inne osoby, w tym były minister spraw wewnętrznych Gruzji Valeri Khaburdzania. Kolejny zarzut jaki padł podczas wywiadu, został również szybko potwierdzony przez prasę – jednym z czynników biologicznych obecnych w laboratorium jest szczep grypy H1N1, a co najmniej trzy osoby zmarły z powodu tego wirusa na terenie Gruzji, co więcej, przynajmniej 9 000 osób jest teraz oficjalnie zainfekowanych. Niesamowity wzrost zachorowań o 6000 osób w poprzednim tygodniu, a liczba chorych wciąż rośnie.

H1N1 był nowym wirusem, kiedy się pojawił, a większość ludzi posiadała na niego odporność niewielką lub żadną, dając mu tym samym potencjał pandemiczny. Z historii wiemy, że pandemie grypy mogą zabijać miliony i że nie ma skutecznej szczepionki dla nowych szczepów pandemicznych. Według Narodowego Centrum Kontroli Chorób (NCDC), rozprzestrzenianie się wirusa w Gruzji nie osiągnęło jeszcze poziomu epidemii, ale odnotowano również pewną liczbę zgonów w Armenii.

Amiran Gamkrelidze, szef NCDC, wciąż zaprzecza. Mówi on, że “w ciągu ostatnich trzech lat liczba osób zarażonych wirusem rosła (jeszcze) w rozsądnych granicach”. Dodał jednak, że liczba osób zarażonych na 100 000 ludności wzrosła z 240 – 248 do 332 w ciągu tygodnia, w związku z czym większa ilość osób – zwłaszcza dzieci, jest hospitalizowanych.

Oprócz trzech zgonów spowodowanych wirusem H1N1, kolejna osoba zmarła z powodu wirusa H3N2, kolejnego patogenu obecnego w laboratorium. Ale według Gamkrelidze, nie ma się czym niepokoić, oraz że panika jest niewskazana. Ponadto “teraz jest styczeń, wszyscy chorują na grypę, musimy dbać o siebie i przetrzymać tą sytuację przy minimalnych stratach.” Doprawdy?

Nie wszyscy wierzą w epidemie grypy

Rosja wydaje się być poważnie zaniepokojona nadchodzącą apokalipsą w europie, która prawdopodobnie nastąpi w wyniku podpisania przez armię Stanów Zjednoczonych z 17 firmami, w tym dużymi korporacjami, wydatków na sumę 900 milionów dolarów, które zostaną przeznaczone na wsparcie logistyczne i utrzymanie biologicznych i chemicznych projektów wojskowych.

Wszystkie te projekty znajdują się u progu granic Rosji – na Ukrainie i w Gruzji, podobnie jak wiele baz wojskowych USA i systemów rakietowych, mimo iż istnieją rozległe obszary globu, na których Zachód może robić, co tylko zechce. To nie jest zbieg okoliczności i możemy już dostrzegać tego konsekwencje. Podobnie, choroby związane z czynnikami biologicznymi stosowanymi w broni chemicznej, takie jak gaz Sarin, nie powstają w sposób naturalny w środowisku lub nie są uwalniane wśród ludzi przez przypadek. Powoduje to znacznie zwiększony poziom bezpieczeństwa otaczający rzekome “instytuty badawcze”, w których są przechowywane.

Udowodnij nam, że kłamiemy

Ta historia została pierwotnie naświetlona przez ww.veteranstoday.com w 2011 r., a następnie została zaczerpnięta przez Russia Today w 2012 i 2013 r. Wiceprezes VT w Tbilisi Jeffrey Silverman, był odpowiedzialny za większość rewelacji, które są poparte między innymi planami obiektu badawczego, który został porzucony w teczce przez pracowników firmy Bechtel, którzy używali sobie w lokalnym domu publicznym w którym pracuje kilku przyjaciół i informatorów VT.

Sprawa laboratoriów USA nagłaśniana przez Silvermana, była najprawdopodobniej przyczyną jego pobicia. Jedna z pracownic ministerstwa widziała go napadniętego i torturowanego przez personel Ambasady USA w gruzińskim Ministerstwie Kontrwywiadu. Był on również zaatakowany przez amerykańskiego “dziennikarza” pracującego dla Saakaszwiliego, który jak on, posiada koneksje z firmą Bechtel. Na podstawie dowodów zebranych w tej sprawie oraz wydarzeń z udziałem Silvermana uważamy, że Laboratorium Richarda E. Lugara w Tbilisi jest możliwym źródłem patogenów, które obecnie zabijają ludzi na Południowym Kaukazie, Ukrainie i w Federacji Rosyjskiej.

Uważamy również, że istnieją powiązania między tym obiektem a gruzińskimi służbami wywiadowczymi, oraz że te służby te działają bezpośrednio z wywiadem amerykańskim, który wspiera reżim w Kijowie i “przypadkowo” uzbroiły terrorystów z al-Nusry i ISIS. Podejrzewamy również, że to, co dzieje się w Gruzji, jest teraz częścią większego schematu, stworzonego przez amerykanów, mającego na celu możliwość prowadzenia działań tzw. fałszywej flagi, w tym między innymi ataków chemicznych w Syrii i obwinianie za nie prezydenta Assada, albowiem to co dzieje teraz, jest spójne z innymi operacjami CIA, sięgającymi co przynajmniej w późnych latach pięćdziesiątych, takich jak operacja Spinacz (Paperclip), w której USA udzielały schronienia nazistowskim i japońskim naukowcom, aby wykorzystać ich wiedzę do opracowania chorób roślin i innych patogenów, które następnie zostały uwolnione w Rosji i na Kubie.

Jesteśmy przekonani, że po przeprowadzeniu “wstępnych badań” przez potraktowanie gruzińskiego społeczeństwa jako szczurów laboratoryjnych bez ich wiedzy, Stany Zjednoczone zamierzają użyć laboratorium w Tbilisi do uwolnienia śmiercionośnych związków chemicznych lub zjadliwych patogenów na dużym obszarze, których znaczenia dla światowej opinii będzie tak znaczące, że zapewni Stanom Zjednoczonym wystarczająco dobrą wymówkę, aby wycofać się z Syrii i Turcji. Konsekwencje jednak mogą być bardzo poważne zarówno dla zdrowia, jak i stosunków międzynarodowych, handlu oraz wielu innych rzeczy. Ale USA dba tylko o to by nie zostać złapanym za rękę. Nie dba natomiast zupełnie o szkody jakie może wyrządzić ludziom i to się nie zmieni, chyba że my doprowadzimy do takiej zmiany.

Na obecną chwilę

Poniższy wywiad z Jeffreyem Silvermanem ukazał się w magazynie “Georgia and the World“.

“Uzyskałem dostęp do informacji dostarczonych przez personel szpitala. Grożono im, by nie wypowiadali się w tej sprawie”.

Jeffrey Silverman, od wielu lat przebywający na stałe w Gruzji, Szef Biura wojskowego dziennika Stanów Zjednoczonych, Veterans Today, wyjaśnia, że większość informacji które posiada na temat laboratorium, została zdobyta bezpośrednio od jego personelu, pomimo gróźb i zakazu wypowiadania się na jakiekolwiek tematy związane z ich pracą w laboratorium, a zwłaszcza o incydencie, który miał miejsce kilka lat temu. Pan Silverman jest byłym doradcą gruzińskiego prezydenta Micheila Saakaszwilego i jednym z pierwszych, którzy otwarcie zaczęli mówić o laboratorium Lugara i jego rzeczywistym przeznaczeniu. Informacje o laboratorium są w dalszym ciągu słabo strzeżonym sekretem.

Niewielu ludzi jest tego świadomych. Georgia and the World skontaktowała się z Jeffreyem Silvermanem i innymi ekspertami, aby dowiedzieć się więcej na ten temat.

Laboratorium zdrowia publicznego Richarda Lugara na osiedlu Alekseevka w Tbilisi, było przedmiotem wielkiego zainteresowania opinii publicznej od momentu jego założenia. Dlaczego?

Uważa się, że laboratorium to ma bliskie koneksje ze szpitalem wojskowym Walter Reed znajdującym się w USA. Być może jest to zaskakująca informacja, ale szpital ten nie ma typowego, cywilnego profilu medycznego, ma natomiast przeznaczenie wojskowe.

W rozmowie z naszą gazetą kilka tygodni temu oświadczyłeś, że około dwóch lat temu, niektórzy pracownicy Laboratorium Lugar zostali zarażeni i zabrani do szpitala nr 1 w Tbilisi w celu ich dalszego leczenia, jednak ta informacja jest nadal ściśle tajna. Co się stało w tym przypadku i czy możesz zidentyfikować osoby zarażone i podać dalsze szczegóły?

Wszystkie informacje które otrzymałem, zostały dostarczone przez personel. Grożono im, tj. “stanowczo odradzano”, aby nie mówić o tym incydencie nikomu. Ale nawet gdybym znał ich dokładne nazwiska, nigdy bym ich nie zdradził z powodu elementarnych zasad poufności. Jedyne, co mogę powiedzieć, to że kilka osób zachorowało i zostało przetransportowanych do szpitala w celu leczenia na oddziale intensywnej terapii. Wystąpiły u nich problemy z oddychaniem w wyniku wadliwego działania systemu wentylacyjnego. Na szczęście nikt nie umarł. Nawet administracja szpitala została “ostrzeżona”, by nie mówić nic o tej sprawie. Jestem pewien, że to laboratorium nie zostało zbudowane pod kątem jego obsługi przez Gruzinów ani ich pracy wewnątrz niego.

Jak myślisz, dlaczego rząd chce zachować te informacje w tajemnicy? Czego się oni obawiają? Czy byli zagrożeni?

Laboratorium musiało być kilkakrotnie przebudowywane, ponieważ amerykańska firma Bechtel National postanowiła zwiększyć zysk (dochód). W tym celu zleciła pracę tureckiemu podwykonawcy w celu zmniejszenia swoich wydatków. Tymczasem praca Turków okazała się być fuszerką, przez co powstały opóźnienia i przekroczono zakładane koszty wielokrotnie. Warto zauważyć, że próba zaoszczędzenia pieniędzy na materiałach i robociźnie okazała się zgubna w skutkach nie dla pracujących w laboratorium, ale także dla Gruzji i całego regionu.

Stany Zjednoczone nadal wydają ponad 12 milionów dolarów rocznie na obsługę laboratorium. Firma Bechtel International ma bliskie powiązania z rządem amerykańskim. Jest to firma, która dostarczała gaz służący do mordowania Kurdów w czasach rządów Saddama. Jednym z byłych szefów firmy był sekretarz stanu USA George Schulz.

Czy wiesz, gdzie znajdują się zakażone osoby?

Wątpię, aby większość z nich nadal pracowała w laboratorium. Niektórzy mogą tam nadal pracować, ale gdyby byli mądrzy, nigdy nie wrócili do laboratorium po opuszczeniu szpitala.

Valeri Khaburdzania, były minister bezpieczeństwa narodowego, powiedział, że również wiedział o zatruciu ludzi w laboratorium, ale to co się wydarzyło, jest wciąż tajne, przynajmniej dla opinii publicznej.

Powiedział nam, że istnieje wiele legend na temat Laboratorium Lugar i nikt tak naprawdę nie wie, co się w nim dzieje. Nie wiemy, kiedy i jak zostało ono zakontraktowane do budowy. Mamy sporo wątpliwości, albowiem jego cele statutowe wykraczają poza zadeklarowane ramy jego użycia, dlatego wciąż istnieją co do niego wątpliwości.

Czy masz więcej informacji na temat zatrutych pracowników?

Oczywiście, że tak, ale według moich informacji nikt nie wie dokładnie, co się tam stało. Głównym pytaniem dla mnie pozostaje dlaczego Amerykanie byli skłonni wydać tak dużo pieniędzy na to laboratorium? Utworzenie laboratorium, naukowego centrum badawczego lub instytucji edukacyjnej nie jest niczym złym. Ale w tym przypadku badania przeprowadzane w laboratorium są wątpliwe, co więcej, nie widzimy prawdziwego pożytku z niego płynących, żadnej wymiernej korzyści, więc naturalne jest, że społeczeństwo gruzińskie ma uzasadnione podstawy do zadawania pytań.

Co masz na myśli?

Jednym z pytań jest to, dlaczego Amerykanie potrzebowali takiego laboratorium w Gruzji – w jakim celu by ono służyło? Nikt nie wie, jakie badania są tam wykonywane – hodowanie nowych szczepów, przeprowadzanie eksperymentów, obserwowanie starych szczepów, które już istnieją?

Amerykanie nie zainwestowali nawet jednego dolara w gruzińską gospodarkę, ale zamiast tego wydali miliony na to laboratorium. Oznacza to, że mają w tym bardzo poważny interes, mają bardzo ważny cel. Znajduje się bardzo blisko regionów konfliktu na Bliskim Wschodzie, ale miejmy nadzieję, że to tylko zbieg okoliczności.

Istnieje jeszcze kilka punktów, które należy zweryfikować. Laboratorium to zostało otwarte z wielką pompą w 2011 roku. Uczestniczył w nich były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili i były ambasador USA. W sumie w ramach programu Pentagonu, USA wydało na jego budowę około 300 milionów dolarów.

Większość Gruzinów nie wie nic o laboratorium lub posiada nikła wiedzę. W rzeczywistości istnieje wiele aspektów o szczególnym znaczeniu. Na przykład w 2013 r. zatrudnionych było tam 50 pracowników, z których tylko 6 było Gruzinami. Prowadził go Giorgi Maglaperidze, absolwent instytutu weterynaryjnego, ale nie mamy żadnej informacji o jego prachach naukowych.

Poprzednio prowadziła ją Ana Zhvania, była szefowa Departamentu Wywiadu Zagranicznego. Ambasada USA w Gruzji wysłała jej temat dość dobry raport do amerykańskiego Departamentu Stanu, który został następnie opublikowany przez Wikileaks. Pierwotnym zastępcą dyrektora był Vakhtang Beriashvili, który ukończył Uniwersytet Kaukazki, którego z kolei budowa została sfinansowana przez Departament Stanu USA. Wcześniej pracował dla Fundacji Społeczeństwa Otwartego w Gruzji. Relacja pomiędzy jego wcześniejszym i późniejszym stanowiskiem jest oczywista.

Wiemy, że Laboratorium współpracuje z ośrodkiem Walter Reed w USA i innymi ośrodkami / uniwersytetami na terenie USA, w tym byłym amerykańskim projektem broni biologicznej w Fort Dix w stanie Maryland. W związku z tym laboratorium Lugar ma profil wojskowy, a nie naukowy. Niestety nie ma żadnych publicznych informacji, które można by znaleźć na temat tych koneksji, pomimo iż w XXI wieku prawie wszystko jest dostępne. To jeszcze jedno pytanie dotyczące laboratorium Lugar i innych laboratoriów biologicznych w regionie.

Henry Kamens, felietonista, ekspert w dziedzinie Azji Środkowej i Kaukazu, wyłącznie w internetowym magazynie “New Eastern Outlook”.

Tłumaczenie Enigmatis

Artykuł ukazał się na https://journal-neo.org

Advertisements